Miało być wczoraj, ale w dzień nie bardzo miałam czas a wieczorem internet odmówił posłuszeństwa, eh, zdarza się... No, ale za to zamiast jednej części, są dwie.:) Drugą skończyłam malować dzisiaj, wisi i sobie schnie. Wszystko razem zaczęło wyglądać jak suknia.;) Wrzucam tylko te dwa zdjęcia, bo już dosyć późno, a ja jeszcze muszę pouczyć się z łaciny..
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robe a la francaise. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robe a la francaise. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
czwartek, 12 grudnia 2013
Farbowanie....
Materiał w końcu pofarbowany, ale oczywiście nie obyło się bez niespodzianek. Chciałam uzyskać kolor możliwie jak najbardziej zbliżony do tego:
![]() |
| Kyoto Costume Institute |
Kolor ten to coś pomiędzy różowym a łosiowym. Ponieważ nie znalazłam takiej farby doszłam do wniosku, że najlepiej będzie kupić barwnik różowy i zmieszać go z morelowym. Nie wiem co mi przyszło do głowy żeby wcześniej nie wypróbować jaki kolor wyjdzie. No, ale logicznie myśląc jaki dziwny kolor może wyjść z pomieszania różowego z jasno pomarańczowym? Otóż okazuje się, że bardzo dziwny. W zasadzie do końca nawet nie wiem jak go określić.
Na zdjęciu wygląda na fioletowy, jednak w rzeczywistości był bardziej zbliżony do beżowego. Ponieważ w ogóle mi nie odpowiadał postanowiłam pofarbować materiał jeszcze raz, tym razem w kolorze łososiowym. Kolor na opakowaniu był bardzo zbliżony do tego zamierzonego, a przy poprzednim farbowaniu kolor na materiale wyszedł prawie identyczny, wiec miałam nadzieję, że tym razem efekt będzie zadowalający. A jednak... Materiał stał się rudy...
W związku z takim obrotem sprawy, doszłam do wniosku, że najlepiej zmienić koncepcję sukni i pozostać przy tym kolorze. Teraz jednak pojawia się problem ozdobienia sukni, pierwotnie miały to być malowane panele jednak teraz zupełnie nie pasują a ja nie mam już za bardzo materiału w tym kolorze. Macie może jakieś pomysły, co można by było zrobić?
A co do poprzedniej koncepcji sukni, to nie zrezygnowałam z niej zupełnie. Ponieważ udało mi się dostać małe stypendium na rozwijanie hobby postanowiłam zamówić z zagranicy różową taftę i zrobić później drugą robe a la francaise ( czemu nie przyszło mi to do głowy wcześniej?!)
Do robe a la francaise wrócę chyba dopiero po Nowym Roku, ponieważ aktualnie przygotowuję się do konkursu historycznego i mam dużo lektur do przeczytania. O jednej z nich napiszę potem, jest tak świetna, że aż się prosi o osobnego posta, ale tym czasem wracam do czytania książek o Napoleonie i marzenia o napoleońskich mundurach :)
wtorek, 26 listopada 2013
Robe a la francaise - progress i suknia z 1804
Prace nad robe a la francaise idą pomału do przodu. Skroiłam już całą suknię i pospinałam na manekinie. Planowałam w weekend pofarbować materiał, jednak barwniki przyszły dopiero w poniedziałek więc farbowanie przesunęło się na następną sobotę. Idąc za radą atelierpolonaise, na skrawkach materiału wypróbowałam farbowanie w zimnej wodzie. Farba chwyciła bardzo ładnie, więc zrobię tak z resztą materiału. Pozostaje zastanowić się w czym to zrobić. Może stara pralka frania się do tego przyda? :)
A oto jak to co kiedyś będzie suknią wygląda w tej chwili:
Dzisiaj udało mi się zmotywować i w końcu pozszywać swoją empire'ową suknię. Rękawy wymagają jeszcze jakiegoś zdobienia, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie poprosić przyjaciółki zrobienie kilku zdjęć :) Co prawda słabe światło = słaba jakość, ale może zupełnie tragicznie nie jest ;). Lepsze zdjęcia będą jak wymyślę gdzie je zrobić :)
środa, 20 listopada 2013
W temacie robe a la francaise...
Dawno temu przeglądając stronę Kyoto Costume Institute zobaczyłam tą suknię i porostu się w niej zakochałam:)
![]() |
| Kyoto Costume Institute |
I doszłam do wniosku, że po prostu muszę kiedyś sprawić sobie takie cudo.Wiem, że to jak porywać się z motyką na słońce:) ale jakiś czas temu udało mi się dorwać stosunkowo tanio jedwabną jakby taftę ( "jakby" bo wydaje mi się, że jak na taftę jest trochę za delikatna) i stwierdziłam: zabieram się za robe a la francaise. Materiał ma niestety jedną wadę... Jest w naturalnym kolorze jedwabiu.
W związku z czym będę zmuszona go zafarbować. I tu zaczynają się schody. Ponieważ materiał kupowałam przez internet najpierw zamówiłam kawałek, żeby zobaczyć czy "się nada". Tak więc miałam trochę materiału na eksperymenty. Najpierw bawiłam się w farbowanie materiału naturalnymi barwnikami, wychodziło całkiem nieźle, ( z zafarbowanego na rudobrązowo materiału ma w planach empire'owy bonnet)
ale w ten sposób nie dało się pofarbować materiału na różowołososiowy kolor. Tak więc kupiłam w pasmanterii uniwersalny barwnik i resztę próbki materiału zafarbowałam na zielono( nie mieli odpowiedniego różowego, a doszłam do wniosku, że zielony materiał, nawet w tak marnej ilości zawsze się przyda:).
Wsadziłam jedwab do pralki na 40 stopni i dodałam barwnika. Ufarbowało się ładnie, w ogóle się nie skurczyło, tylko materiał trochę zmienił swoje właściwości.
Stał się bardziej sztywny, zaczął tak jakby przypominać papier i zmienił lekko fakturę. Zdziwiło mnie to mocno ponieważ kiedy farbowałam brzozą poprzez gotowanie w garnku materiał stawał się bardziej wiotki, w tym wypadku zawsze można byłoby posłużyć się krochmalem. Zastanawiam się teraz co mam z tym fanem zrobić. Ma ktoś z Was może pomysł co zrobić żeby jedwab nie zmienił swoich właściwości ? Trochę boję się, że podczas farbowania materiał może się zniszczyć...
Postanowiłam najpierw skroić suknię z tej prostej przyczyny, że materiału mam trochę więcej niż potrzebuję i może uda mi się zrobić z niego jeszcze coś innego i w takim wypadku wolałabym go mieć resztę w dającym się zafarbować kolorze.
A jak na razie mam tyle:
| Prawie skończona halka... |
| ... i poupinane plisy z tyłu. |
Niestety, zdjęcia są koszmarne ale wracam późno ze szkoły i nie mam szansy w tygodniu zrobić zdjęć przy świetle dziennym.:(
Subskrybuj:
Posty (Atom)

