czwartek, 12 grudnia 2013

Farbowanie....

Materiał w końcu pofarbowany, ale oczywiście nie obyło się bez niespodzianek. Chciałam uzyskać kolor możliwie jak najbardziej zbliżony do tego:

Kyoto Costume Institute
Kolor ten to coś pomiędzy różowym a łosiowym. Ponieważ nie znalazłam takiej farby doszłam do wniosku, że najlepiej będzie kupić barwnik różowy i zmieszać go z morelowym. Nie wiem co mi przyszło do głowy żeby wcześniej nie wypróbować jaki kolor wyjdzie. No, ale logicznie myśląc jaki dziwny kolor może wyjść z pomieszania różowego z jasno pomarańczowym? Otóż okazuje się, że bardzo dziwny. W zasadzie do końca nawet nie wiem jak go określić.
Na zdjęciu wygląda na fioletowy, jednak w rzeczywistości był bardziej zbliżony do beżowego. Ponieważ w ogóle mi nie odpowiadał postanowiłam pofarbować materiał jeszcze raz, tym razem w kolorze łososiowym. Kolor na opakowaniu był bardzo zbliżony do tego zamierzonego, a przy poprzednim farbowaniu kolor na materiale wyszedł prawie identyczny, wiec miałam nadzieję, że tym razem efekt będzie  zadowalający. A jednak... Materiał stał się rudy...




W związku z takim obrotem sprawy, doszłam do wniosku, że najlepiej zmienić koncepcję sukni i pozostać przy tym kolorze. Teraz jednak pojawia się problem ozdobienia sukni, pierwotnie miały to być malowane panele jednak teraz zupełnie nie pasują a ja nie mam już za bardzo materiału w tym kolorze. Macie może jakieś pomysły, co można by było zrobić?
A co do poprzedniej koncepcji sukni, to nie zrezygnowałam z niej zupełnie. Ponieważ udało mi się dostać małe stypendium na rozwijanie hobby postanowiłam zamówić z zagranicy różową taftę i zrobić później drugą robe a la francaise ( czemu nie przyszło mi to do głowy wcześniej?!) 
Do robe a la francaise wrócę chyba dopiero po Nowym Roku, ponieważ aktualnie przygotowuję się do konkursu historycznego i mam dużo lektur do przeczytania. O jednej z nich napiszę potem, jest tak świetna, że aż się prosi o osobnego posta, ale tym czasem wracam do czytania książek o Napoleonie i marzenia o napoleońskich mundurach :)

12 komentarzy:

  1. Ach, książki o Napoleonie- mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że z całego wpisu właśnie to zdanie najbardziej rzuciło mi się w oczy! Epoka napoleońska To moja wielka miłość, a znalezienie dobrej książki jest zawsze w cenie! Dlatego z niecierpliwością czekam na wspomnianego posta :)
    A za Twoje robe a la francaise trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epoka napoleońska jest najlepsza :)Jak czytam książki o tej epoce to zawsze budzi się we mnie pragnienie posiadanie munduru francuskiego husara albo jakiegoś innego munduru ;)

      Usuń
  2. Szkoda, że nie zostałaś przy kolorze z pierwszego farbowania, był całkiem ładny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, na zdjęciu wyszedł zadziwiająco dobrze, w rzeczywistości wygląd na bardziej beżowy w niektórych miejscach niż fioletowy. Nawet nie potrafiłam sobie przypomnieć czy kiedykolwiek widziałam suknię w tym kolorze ;)

      Usuń
  3. Naprawdę fajnie się zapowiada! Życzę Ci wytrwałości w szyciu. :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam pojęcia, jak prezentuje się na żywo, ale moim zdaniem wyszedł ci bardzo podobny do zamierzonego - tylko taka jakby jego bledsza wersja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo wygląda na zupełnie rudy ;)

      Usuń
  5. Ja też uważam, że pierwsza wersja koloru była niczego sobie. Ale skoro jest już rudy, to może spróbujesz tego: http://media-cache-cd0.pinimg.com/236x/c6/28/b9/c628b97dc89626f6577689f549884f42.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, świetny pomysł :) Spodobało mi się bardzo, tylko skąd ja wezmę takie koronki ...

      Usuń
    2. Jakaś ładna firanka? :P Albo możesz kupić w hurcie i wyjdzie trochę taniej.

      Usuń
  6. To już druga francuska z naszej blogsferze;) Podziwiam, że wzięłaś się za tę właśnie suknię! Bardzo ładnie wyszła Ci także empiowa! Dodaję Twojego bloga do obserwowanych;)

    OdpowiedzUsuń